• Wpisów:57
  • Średnio co: 47 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 22:11
  • Licznik odwiedzin:33 112 / 2745 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wygrał. To koniec. Odpuszczam. Więcej nie walczę.


"Każda droga w pewnym momencie się rozwidla , wybieramy różne drogi , myśląc że kiedyś się spotkamy widzisz jak ktoś coraz bardziej się oddala , to nic jesteśmy dla siebie stworzeni w końcu się spotkamy."
 

 
Nie spałam. Znowu. Boję się snów. One są...tak nierealne. Tak nieosiągalne że..nie śpię. I najbardziej w tym wszystkim lubię godzinę czwartą rano. Ptaszki zaczynają się budzić , słoneczko wstaje. Otwieram wtedy szeroko okno i chłonę tą szarość przeistaczającą się w błękit. Mam wrażenie że wszystko i wszyscy nie żyją. Że jestem tylko ja. Siadam wtedy na krześle zawijam się w koc bo o tej godzine jest zimno i siedzę patzrąc w niebo. Słuchając dźwięków świata. Wdycham poranne powietrze i marzę o kawie. Nie mogę jednak wstać bo pobudziłabym wszystkich. Wyobrażam sobie Ciebie. Leżysz a ja chodzę cichutko po naszym mieszkaniu i krzątam się. Późnoej siadam patrzę jak śpisz i cichutko żeby Cię nie zbudzić wślizguję się do łóżka i przytulam.
4:30 minęła magia. Chce mi się wyjść na rower. Jechać po bułki, mleko, sok, wędliny....wszystko do śniadania. Chcę na rower na rower. Chcę ubrać długie spodnie, bluzę i jechać.
 

 
-cholera, cholera, cholera. -wyrzucała z siebie jedno słowo jakby mogło jej w czymś pomóc. Siedząc grzecznie przy biurku i próbując się skupić nad biologią nerwowo ściskała telefon. Robiło się ciemno, mama już dawno krzyczała że ma iść do nocnego po mleko. Nerwowo bębniła palcami o biurko. Denerwowała się. Wstała, usiadła, znowu wstała szukając przez okno sama nie wiedziała kogo.
Telefon zawibrował.
Z drżącymi rękoma ale ogromnym uśmiechem i cichym "tak jest!" pod nosem czytała raz po raz wiadomość.
Ubrała buty, zbiegła na dół na przystanek...nie ma. Odwraca się. Nikogo. Dziewczyna ma łzy w oczach. Obraca się...JEST ! Wszystko nagle znów w niej odżywa tańczy i śpiewa. Lecz ona zamiast biec wolnym krokiem podchodzi, wita się i mówi:
"a więc to tak wyglądasz. Poczekaj sekundkę skocze tylko do sklepu i zaraz porozmawiamy"
Wchodzi do nocnego. Zabiera mleko. Idzie do kasy. Dziś jest najszczęśliwsza na świecie. 5 czerwca to dzień jej zmiany. Chciała tylko jego. Tego kolegi do którego przez głupi komunikator zweacała się "Misiu". Tego samego co swoim przyjazdem wywołał niemałą burzę w jej sercu. Tak bardzo się cieszyła.
Wraca. Tak to on. Siedzi na rowerze, czeka. Jest taki pewny siebie.
I zaczyna z nim iść i rozmawiać. Zatrzymują się u niej pod bramą do tego szarego bloku. Nie chce iść. Zostaje. Rozmawia jeszcze długo. Nawet mama się wychyla i szuka jej wrokiem. Ona z rozbawieniem macha do niej i woła "tutaj!". Jest najszczęśliwsza ale wie że musi już iść. Patrzy się na niego jak w obrazek. Słucha jak zahipnotyzowana. Jest nim oczarowana. Na końcu przytula się do niego i wtulona pyta:
"i jak?" a on "idealnie"
Wraca do góry jak we śnie. Zamyka drzwi do domu, później do swojego pokoju. Kładzie się na łóżku i myśli.
"O tak. W kimś takim mogę się zakochać"
 

 
Odchodzisz nie gasząc światła, nie zamykając drzwi
Jeszcze pościel jest ciepła od namiętnych pocałunków
Jeszcze mogę usłyszeć echo Twoich kroków
jeszcze widzę Twój cień na ścianie
Nie powiedziałeś "żegnaj" tylko "do zobaczenia"
Odchodzisz a zostawiasz czapkę, bluzkę, klucze i wspomnienia
Zostawiasz mnie . Opuszczas moje serce jakby było tylko hotelem.
A przecież budowaliśmy dom, dom pełen chwil mruczących jak kot.
Odchodzisz a oglądasz się za siebie.
Wrócisz?
 

 
Jechała rowerem nad jeziorem. Było coś koło 22. Jechała ze spuszczoną głową trudem powstrzymując łzy. Zjechała na bok by nie tarasować drogi innym rowerzystom oraz pieszym. Spojrzała w nocne niebo. Przed nią błyszał wielki księżyc. Po chwili ptaki z jeziora zerwały się do lotu. Chłonęła tą chwilę upajając się wilgotnym intensyenym zapachem nocnego powietrza. Ta chwila należała do niej. Ptaki leciały tylko dla niej ziemia była miękka tylko dla niej powietrze także pachniało dla niej. Wszystko przez krótką chwilę zwróciło się ku niej. Miała wrażenie że słucha jeje teraz cały wszechświat. Wypowiedziała życzenie i ocknęła się. Jeszcze raz spojrzała na nocne niebo i ruszyła dalej katując swoją głowę wizją że mógł stać obok niej trzymając ją lekko w tej chwili za rękę i przeżywać to wszystko z nią.
 

 
O Panie Ty wiesz jak bardzo trudno jest zrobić dla mnie krok. Wiesz ile wysiłku wkładam w codzienny uśmiech. Spraw abym choć raz..tą jedną noc nie była aż tak smutna. Odsuń ode mnie ból i daj kolejny wspaniały sen w którym on po prostu mnie przytula. Daj poczucie bezpieczeństwa. Spraw abym poczuła się mniej bezpańska.
A najlepijej to proszę...daj mi jego.
Niech moja dusza spoczywa tej nocy w pokoju.
Bez łkania w poduszkę.
Amen.
 

 
ja-istota ciepłokrwista, składająca się
z kilku kości, mięśni, krwi i wody
wszystko to obleczone nietrwałą powłoką-skórą
a w środku bardo bardzo głęboko siedzi dusza
przytula martwe i zakurzone wspomnienia
z tych dobrych i ciepłych dni
wspomnienia wyblakłe zimne i martwe
dusza jest sama, ciało jest samo
serce i oczy osowiałe
cierpię . na dźwięk jednego imienia
a wszystko to otula zimny wiatr zapomnienia


nie podoba mi sie rym na koncu.
Niedobre rymy. Złe złe złe.
Psuje efekt.
  • awatar Skylight.: Fajne. :> Zapraszam do mnie, piszę opowiadanie i liczę na szczere opinie. ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
mam do Ciebie , tylko jedno pytanie i już się nie znamy. po co to wszystko było ? jak Ty i tak wiedziałeś , że to wszystko tak szybko się skończy ?

Koniec. Po wszystkim.
Miłość padła. Ja razem z nią. po raz kolejny.
Wpadłam w Ciebie tak bardzo że się pogubiłam.
i sama nie wiem. bo mam przed sobą dwie drogi.
albo uciec i szukać szczęścia na nowo..
czy zostać.
i umierać.
i starać się walczyć.
o każdy widok, uśmiech, spojrzenie, uścisk, pocałunek.


smutno mi. bo byliśmy tylko zakochanymi w sobie dziećmi.
tylko że ja nie chcę odejść.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Może to prawda? Może jestem gorzka. Od środka pełna ironii cynizmu chamstwa żalu i rozgoryczenia. Sam gorzki środek.

Spowiedzi ciąg dalszy. Bo przecież blog jest spowiedzią. A ja czekam na rozgrzeszenie.

-kochałam
-cieszyłam się
-zaufałam
-uwierzyłam

psychofanka..zostałam tak nazwana przez mojego byłego mężczyznę. Dlaczego...starałam się. To on miał mnie za nic. To on nie spędzał ze mną czasu. Ja tylko chciałam żeby był. Żeby było dobrze.
Zapamiętać na przyszłość: dobrymi chęciami piekło wybrukowane.
Piekło. Nie wiem czy już tu jestem czy to nadal jego przedsionek.
Brakuje mi go. Bardzo.
Daj mi szansę kochanie.
Przecież dam radę.
Obiecuję.

Rozpacz, ból, upokorzenie, smutek, żal.
Tak bardzo to wszystko siedzi we mnie.
Przeszywa duszę na wskroś sprawiając że przestaję wierzyć
tak niewinna, tak naiwna.
Złudzenie, iluzja.
Szczerość, miłość, uczucia.
I umieram od środka.
Z każdą sekundą coraz bliżej mi do śmierci.


To ja? Tak. To ja.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Let me open up the discussion with
I’m not impressed with any mother fucking word I say
See I lied that I cried when he came inside
And now I’m burning a highway to Hades
Shut the fuck up!! When I'm trying to think
I got to keep my concentration give me one more drink
And then I’ll try to remember all the advice that my good book told me
And all the lost souls say...

Every day I wake up
Every day I wake up alone
(Kill me just kill me)
Or get me out of the sun
Every day I wake up
Every day I wake up alone
(Kill me just kill me)
Someone get me out of the sun

Drugs, bars, backseats of cars, blowing boys
What a boring life I've led so far
Just a prime thirteen when I rode his machine
Tried to keep my body dirty and my eyes closed and clean
So with a wink and smile and a vial of meth
I took his hand and we walked through the shadow of death
And then I tried to remember all the advice that my teacher told me
And all the lost souls say...

Every day I wake up
Every day I wake up alone
Kill me just kill me
Or get me out of the sun
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.
Cos się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Cos się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez polki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech-no on tylko wróci,
niech-no się pokaże.
Już on się dowie,
ze tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
 

 
Nie mogę obiecać Ci nieba, ale pokażę Ci magię wspólnego oglądania gwiazd, a następnie wyszukam najpiękniejszą z nich i nazwę ją Twoim imieniem.
 

 
To jest wstęp. Przedsionek do mojego własnego piekła. Pokocham go. Niezależnie od tego jak bardzo mnie zrani pokocham go. I będę kochać niezależnie od tego czy będzie mnie chciał czy nie. Ja wiem w końcu się rozstaniemy. A każda czułość będzie wymuszana. Nie on jest mi pisany ale to jego chcę. Przedsionek do piekła. Będę się spalać w chorej i masochistycznej miłości do niego. Codziennie będę tęsknić. Zrani mnie każdym odrzuceniem ale będę mu wybaczać. Zawsze może do mnie wrócić. A niech sobie mnie zdradza. Byle by wrócił. Byleby był. Oddam wszystko za jeden uścisk, pocałunek, uśmiech, spojrzenie, chwilę. Będę chciała dla niego umrzeć. A to wszystko przez to że mnie oswoił i rozkochał.
 

 


miłość to najgorsze zło na świecie.
podobno najgorsze są te choroby które pozwalają nam wierzyć że mamy się dobrze.
w takim razie...zachorowałam. Na miłość. Na Ciebie.
uzależniłam się od słodkiego smaku Twoich ust, od nagłych uścisków, uśmiechów, radości, obecności.
dlaczego nie umie tego skończyć?! ranisz mnie jak cholera a ja wciąż przyglądam Ci się z daleka z ufnością dziecka które wierzy że to tylko przejściowe!

nie znam Cię. Jesteś dla mnie obcą osobą. Wciąż w uszach dźwięczy mi pytanie
jaki jest jego ulubiony kolor?
czerwony? zielony? żółty? niebieski? fioletowy? pomarańczowy? brązowy? czarny? biały?....a może wszystkie?
po co ranisz mnie obojętnością?

czuję się jak by mnie ktoś spoliczkował.
ciągle płaczę.
zagryzam z bólu ręce.
umieram z miłości.

"nie teraz, mam zły humor..."
 

 

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości
 

 
Ty wiesz, dławi mnie tlen
A każdy dzień wymyka się
Druga zero trzy, nie ma dokąd iść

Jak mogłeś odejść stąd
w taką nieludzką noc?
 

 



Jesteś o wiele lepszym wierszem,
Niż każdy który ja,
Rzetelnie sklecę,
Chcąc Cię uchwycić w tekście.
Pewne, nie zawsze będzie pięknie.
Ucieknę w którąś noc
lecz dopóki jestem
nie broń mi mała wierzyć że
cały świat nie jest wart
nie jest....
nie broń mi mała wierzyć że cały świat nie jest wart Ciebie!


jakoś tu pusto..
 

 

...

w głowie mi się kręci. słabo mi. głowa mi pęka...
głupie antybiotyki..
za dwa dni przerwa..nareszcie.


mnie się po prostu samej nie zostawia na tak długo. bo czuję się niczyja. niepotrzebna.
  • awatar ♥ eMka ♥: Zapraszam do mnie wielka wyprzedaż ; ciuchy , buty , telefony . Moze akurat wpadnie Ci coś na prawdę tanio :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Nie ma prawa pośród wszystkich praw
Które by kazało wątpić, że
Jeśli całe życie siałeś strach
Zbierzesz coś innego ponad gniew



ałuuuu!!!
chcę na koncert!!!

przemyślenia z ostatnich 27 dni:

boję się. organizm odrzuca antybiotyki. nakładają się na siebie choroby. co teraz?
nic.

Posprzątałam pokój. ze wszystkiego. 4 dni. 6 worków 120 litrowych. 40 kg makulatury. dywan. łzy. wspomnienia. teraz jest pusto. i dobrze. czas na nowe wspomnienia.

czym jest rozłąka? ogromnym bólem serca. tak ciężko znieść gdy ukochana osoba musi zniknąć. 2 telefony. parę wiadomości. ogromny strach.

pół roku? szmat czasu. może powinnam przestać się bać? i patrzeć czasami na niego jak on tego nie widzi jak małe wystraszone dziecko? tak wielkimi oczami...

schudłam. tak myślę. chora jestem więc to chyba logiczne.

Wszyscy chorzy w domu...mama,tata, siostry ...dzieci starszej siostry też są chore..

ja: nie jest ci przykro że wyjechał?
siostra: a czemu? wyjechał to kiedyś wróci nie?

zniknęła namiętność.

więcej grzechów nie pamiętam
 

 
....bo wszystko tak widzimy. W zwierciadle, niejasno.
Wszystko jest zabarwione naszymi uczuciami i emocjami.
Nie da się tego zmienić.
Patrzymy duszą. Tak jesteśmy stworzeni.
Teoretycznie powinno to prowadzić do samych dobrzych zdarzeń.
Niestety. Niektórzy są tak zgorzkniali w środku że potrafią tylko nienawidzić wszystkich a kochać tylko siebie.

Urodziliśmy się jako dzieci. I dziećmi pozostaniemy do końca życia. Każdy z nas ma coś z dziecka.

Ja np. kocham jak dziecko, cieszę się jak dziecko, ufam jak dziecko, zadaję głupie pytania..itp.
A może nasza dusza jest dzieckiem ? Może jeśli wróci do tego tam w górze ukaże mu się jak dziecko? Dzieci są zdolne tylko wierzyć i ufać bezgranicznie. Może dlatego.

Rodząc się dostajemy cały świat w prezencie. Możemy oglądać gwiazdy, cieszyć się słońcem, odkrywać różne miejsca...

Co to znaczy kochać? Chyba wiem. Troszczyć się, chować swoje żale do kieszeni gdy druga osoba Cię potrzebuje, tęsknić, znosić upływ czasu, cieszyć się każdą chwilą.

Wytrzymać. Dać radę.

Chaotyczne myśli. Nieważne.
 

 
Nie jestem w stanie określić czy mnie to zabija czy czyni silniejszjszą.